• Najbliższy mecz Lechii
    VS
    29.04.2017, 20:30
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    06.05.2017, 20:30
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    14.05.2017, 15:30
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    17.05.2017, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    21.05.2017, 15:30
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    28.05.2017, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    04.06.2017, 18:00

Derbowe wspomnienia trenera Mariana Geszke

2017-04-12 18:00:00
Derbowe spotkania Lechii Gdańsk z Arką Gdynia były zawsze bardzo emocjonujące, niezależnie od tego, na jakim szczeblu rozgrywkowym spotykały się obie drużyny. Garścią derbowych wspomnień podzielił się z nami były trener Biało-Zielonych Marian Geszke, który brał udział w niejednym derbowym starciu obu zespołów.

- Wiele mówi się o tym, że derby to „święta wojna” i w przypadku spotkań Lechii i Arki trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. W swojej karierze trenerskiej grałem wiele spotkań, które dostarczały wielu emocji, ale derby między Lechią i Arka były jedyne w swoim rodzaju - wspomina trener Geszke. - Przede wszystkim dlatego, że były to nie tylko derby samych klubów i ich kibiców, ale przede wszystkim piłkarzy. Jako trener Lechii miałem w szatni chłopaków urodzonych i wychowanych w Gdańsku, czy też pochodzących z pobliskich miejscowości. I oni autentycznie żyli tymi derbami. Już po końcowym gwizdku meczu poprzedniej kolejki w szatni mówiło się tylko o derbach z Arką i z dnia na dzień, z treningu na trening to napięcie rosło. Trzeba było czasem hamować ich temperamenty, żeby zbyt mocno się nie nakręcali i zachowali podczas meczu zimną krew - dodaje były trener Biało-Zielonych.

 

- Który mecz zapadł mi najbardziej w pamięć? Jeśli miałbym wybrać jeden, to będzie to spotkanie, jakie rozegraliśmy jesienią sezonu 1993/1994 na stadionie w Gdyni. Kiedy objąłem zespół, był on w kompletnej rozsypce. Mało kto dawał nam wtedy jakiekolwiek szanse na utrzymanie w ówczesnej drugiej lidze. Nikt się nami nie interesował, a jedynymi, którzy przychodzili na nasze treningi byli palacz z klubowej kotłowni i jego pies. Miałem jednak w drużynie fantastycznych piłkarzy - Marcina Kaczmarka, Rafała Kaczmarczyka, Mirka Girucia, Darka Gładysia, Piotra Filipika, Grzegorza i Tomka Motykę czy Maćka Kalkowskiego. To byli chłopcy z charakterem, którzy mimo wielu przeciwności po prostu chcieli grać w piłkę dla Lechii. Do Gdyni pojechaliśmy właściwie na pożarcie, bo Arka była od nas znacznie wyżej w tabeli i grała u siebie, a my byliśmy praktycznie na samym dnie. Rozegraliśmy jednak wspaniałe spotkanie, które zakończyło się remisem 0:0. Dla mnie jednak ten remis to był jak zwycięstwo. Arka stworzyła sobie sporo doskonałych okazji do strzelenia gola, ale my w bramce mieliśmy Darka Gładysia, który dwoił się i troił i kilkukrotnie zatrzymał napastników Arki w beznadziejnych, mogłoby się wydawać, sytuacjach. W pomeczowym wywiadzie powiedział potem, że po takim meczu i z takim trenerem Lechia nie może spaść. Pamiętam te słowa do dzisiaj, I rzeczywiście, po tych derbach chłopcy uwierzyli w siebie, walczyli jeszcze mocniej i udało nam się pozostać w lidze - opowiada Marian Geszke.

 

- Czy najbliższe derby będą równie emocjonujące? Myślę, że tak. Obojętnie, w której lidze się odbywały, na jakim stadionie i w jakich warunkach to na meczach Lechia - Arka zawsze było gorąco. Chociaż nie będę mógł być na stadionie, to będę ściskał kciuki za Lechię i za trenera Piotra Nowaka, którego prowadziłem w Zawiszy Bydgoszcz, a potem nasze drogi zbiegły się w Stanach Zjednoczonych. Liczę, że Piotr dołoży kolejny derbowy sukces do dorobku Biało-Zielonych, a potem sięgnie z Lechią po trofeum, o którym wszyscy marzymy - kończy trener Marian Geszke.

 

#MyWierzymy