• Najbliższy mecz Lechii
    VS
    30.01.2021, 17:30
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    13.02.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    20.02.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    27.02.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    06.03.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    13.03.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    20.03.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    03.04.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    10.04.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    17.04.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    21.04.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    24.04.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    01.05.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    08.05.2021, 00:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    12.05.2021, 00:00

Flavio Paixao: Chcę strzelać kolejne bramki i wygrywać kolejne mecze!

2020-12-15 14:06:00
Biografia kapitana Lechii Gdańsk i najskuteczniejszego obcokrajowca w historii Ekstraklasy Flávio Paixão dziś trafiła do sprzedaży. Opowiedziana w książce historia zdecydowanie różni się od tych, które często były przedstawiane przez piłkarzy. Z naszej rozmowy dowiecie się m.in. co radzi młodym ludziom, co jest sekretem jego dobrej dyspozycji i co planuje robić na sportowej emeryturze.

- Czy jesteś świadomy, że Twoja książka znacznie odbiega od wcześniejszych publikacji wydawanych przez piłkarzy? Do tej pory głównie czytaliśmy historie, w których motywem przewodnim był hazard, długi i różne uzależnienia. U Ciebie wygląda to zupełnie inaczej.

- Taki był mój pomysł na tę książkę od samego początku. Duża część biografii wydawanych przez piłkarzy dotyczyła właśnie tych negatywnych stron piłkarskiego życia, ale nie wiem, co taka publikacja daje czytelnikowi. To w żaden sposób nie może zmienić niczyjego życia. Te historie są ciekawe na chwilę. Moim celem jest to, by każda osoba po przeczytaniu mojej książki była zmotywowana i gotowa do działania i osiągania wyznaczonych przez siebie celów. Od samego początku, kiedy moja narzeczona Dominika poruszyła temat mojej autobiografii, zgodziłem się, ale chciałem dać coś więcej. Uważałem, że sama autobiografia mogłaby być nudna. Chciałem dodać coś, co wpłynie na ludzi, a może nawet zmieni ich życie. Celem tej książki jest pomaganie ludziom.

 

- Do kogo kierujesz tę książkę? Kibice, sportowcy, świat biznesu?

- Chciałbym, aby ludzie wykorzystali siłę motywacji, dyscypliny i przede wszystkim pozytywnie myśleli. Ta książka nie jest skierowana tylko do sportowców - może być wartościową pozycją dla wszystkich osób, niezależnie od wieku czy wykonywanego zawodu. Teoretycznie jest książka jest przede wszystkim skierowana do sportowców i ludzi biznesu, ale skorzysta z niej każdy, kto jest otwarty na zmiany czy po prostu na nowe rzeczy. Wszyscy mogą z tego wyciągnąć coś wartościowego akurat dla siebie, niezależnie czy mają 15 lat czy 75. Taki był mój zamiar.

 

- W Twojej książce można znaleźć wiele porad nie tylko dla młodych piłkarzy, ale przede wszystkim dla młodych osób. Jeżeli miałbyś wybrać tę jedną najważniejszą radę dla młodych ludzi, to jak by ona brzmiała?

- Żeby od jak najmłodszych lat myśleli we właściwy sposób. Jeżeli wdrożymy ten pozytywny sposób myślenia i dyscyplinę, kiedy mamy np. 20 lat, to za 10 lat możemy być w zupełnie innym miejscu niż osoby, które zaczną o tym myśleć w wieku 35 czy 45 lat. Pomimo stosunkowo młodego wieku możemy być już na tym polu bardzo doświadczeni, a nasza inteligencja emocjonalna może nam bardzo ułatwiać życie. Bardzo ważne jest to, żeby w naszym domu były nam wpajane odpowiednie wartości, dzięki którym nie będziemy mieć obaw przed działaniem. Duży wpływ mają na to nasi rodzice.

 

- No właśnie. Na w jednym z rozdziałów opowiadasz o tym, jak duży wpływ na twój charakter i twoje postępowanie w życiu miała dyscyplina narzucona przez Twojego ojca. Czy to, czego się od niego nauczyłeś w młodości ma przełożenie na Ciebie do dziś?

- Są pewne zasady, których trzymam się do dziś i muszę przyznać, że odegrały one dużą rolę w kształtowaniu mojej osobowości. Tyczy się to nie tylko pracy czy treningów, ale chociażby tak podstawowych czynności, jak jedzenie posiłków. Jeżeli od małego masz wpajane pewne reguły to zostają one z tobą na zawsze. Jako młoda osoba robiłem złe i głupie rzeczy, o czym też piszę. Jeżeli ktoś robi jakieś głupoty jako nastolatek, to często tłumaczy się to właśnie młodym wiekiem. Z perspektywy czasu uważam, że nie powinno tak być. Teraz mogę powiedzieć, że według mnie pewną dyscyplinę należy trzymać od najmłodszych lat. Jeżeli nie spotkałbym się z taką dyscypliną ze strony mojego ojca w nastoletnim wieku, to dziś byłbym w zupełnie innym miejscu. Byłbym zupełnie innym człowiekiem.

 

- Napisałeś, że w czasie treningu zawsze jesteś egoistą. Mógłbyś to rozwinąć?

- Kiedy jestem na treningu, to patrzę na siebie. Jeżeli w czasie zajęć koncentrowałbym się na innej osobie, to nie będę w stanie wykonać dobrze swoich zadań. Tydzień przedmeczowy, to dla mnie zawsze czas, w którym mówię sobie, że muszę zrealizować wszystkie swoje założenia treningowe na 100%. Nie porównuję się w tym czasie do innych, bo jeżeli tak bym robił, to nie byłbym w stanie wykorzystać swoje potencjału. Mike Tyson mówił, że kiedy idzie na trening, to jest jak rekin, który skupia się tylko i wyłącznie na sobie. Ja również w czasie każdego treningu muszę dać z siebie 100%. Oczywiście, potem przychodzi mecz i sytuacja się zmienia, ponieważ dochodzi twoja drużyna, dla której musisz dawać z siebie wszystko. W tygodniu trzeba pracować na pełnych obrotach, żeby potem móc dać jak najwięcej zespołowi.

 

- Dlaczego popełnianie błędów jest dla nas dobre?

- To złożone. Najlepiej w ogóle nie popełniać błędów, ale to niemożliwe, dlatego popełniając błędy musimy z nich wyciągać lekcje, aby w przyszłości uniknąć prawdziwych kłopotów. Trzeba pamiętać, że każda osoba bez wyjątku podejmuje złe decyzje. Różnica jest tylko w tym, w jaki sposób do nich podejdziemy i co z nich wyciągniemy. I nie ma to znaczenia, czym się w życiu zajmujesz.

 

- Książka Roberta Kiyosakiego „Bogaty ojciec, biedny ojciec” była dla Ciebie przełomem w biznesie? Dlaczego?

- W branży nieruchomości zaczynałem od zera. Przez wiele lat uczyłem się, czerpałem wiedzę z różnych źródeł, ale tak naprawdę właśnie ta książka zmieniła moje podejście do inwestycji. Jest to o tyle ciekawe, że wydanie 20 euro kompletnie zmieniło moje życie. Jest to ciekawy przykład na to, że czasem to te małe inwestycje, a taką było kupno tej książki, mogą mieć na nas największy wpływ.

 

- W branży nieruchomości inwestujesz w różnych miejscach. Mieszkałeś i grałeś w różnych krajach. Pobyt, w którym klubie, kraju był dla Ciebie najbardziej wartościowy pod kątem życiowym, a nie sportowym?

- Najlepiej się czuję w Polsce, w Gdańsku! To miasto jest bardzo podobne do miejsca, z którego pochodzę. Tu również jest blisko do plaży, do morza, główne miasto jest podobne do Lizbony. Wstaję rano, idę na rower albo na spacer na plażę, czego na przykład nie mogłem zrobić we Wrocławiu. To również bardzo ładne miasto, tylko brakowało mi morza.

 

- Pozostając przy miejscach – gdzie planujesz sportową emeryturę? Polska, Portugalia?

- Wtedy zwiedzę z Dominiką cały świat! Ja lubię ludzi, lubię gdy coś się dzieje, dlatego nie planuję tego i czas pokaże, na co się zdecydujemy. Możemy wyjechać do Lizbony, możemy zostać tutaj – w Polsce i w Portugalii mamy nieruchomości, więc to nie będzie problemem. Tutaj dobrze się czujemy, ale wakacje bardzo często spędzamy w Portugalii. Lubię być aktywny, dlatego wyobrażam sobie, że mogę być też dalej blisko piłki.

 

- Ustaliliśmy już, że na razie na emeryturę się nie wybierasz, bo fizycznie czujesz się znakomicie. Jaki jest sekret Twojej formy?

- Dyscyplina i przygotowanie mentalne. To, co masz w głowie, decyduje o twoim życiu. Wyobraźmy sobie, że zaplanuję zakończenie kariery za pół roku. Moja motywacja do gry od razu by spadła. Ale jeśli założę, że chcę być najlepszy na boisku, najlepszy w lidze, wtedy to odzwierciedli się na boisku. Będąc mentalnie silnym chcę być nadal numerem jeden. Gdybym nie miał celu, nie miałbym odpowiedniej motywacji do działania. Bez celu nie wiesz, dokąd zmierzasz. Dlatego każdego dnia idąc na trening chcę być jeszcze lepszy. To odnosi się również do mojego życia prywatnego. Nie jestem jednak perfekcjonistą, bo życie nie jest perfekcyjne. Jednak gdy wstaję rano, chcę być lepszy. To prosta decyzja. Pierwsze 5-10 minut każdego dnia ładuję się pozytywną energią, nastawiam się pozytywnie.

 

- Jaki jest w takim razie cel na ten sezon?

- Drużynowo top 5.

 

- Indywidualnie jesteś o 14 bramek od „Klubu 100” w Ekstraklasie...

- Wiele osób mnie o to pyta. Ale ja myślę, o tym co tu i teraz. Nie wracam do tego, co było i nie wybiegam w przyszłość o kilka miesięcy. Jeśli skupiłbym się na tym, co zrobiłem wczoraj, dzisiaj byłbym niewolnikiem przeszłości, nawet jeśli ona była pozytywna. Wyobraź sobie, że wczoraj strzeliłem hat-tricka. Super, ale to było wczoraj i dzisiaj muszę zaczynać od zera, bo inaczej nie osiągnę nic więcej. A ja chcę strzelać kolejne bramki i wygrywać kolejne mecze! Jeśli osiadłbym na laurach bardzo ułatwiłbym decyzję trenerowi. Nie myślę też o tym, ile bramek strzeliłem i ile brakuje do kolejnego rekordu, czy okrągłej liczby. Jeśli skupiałbym się na strzeleniu 14 bramek, ciężko byłoby wytrzymać tę presję, dlatego myślę o danym meczu, treningu, danej sytuacji. Przy takim podejściu te bramki wpadną poniekąd przy okazji.

 

- Dużo miejsca poświęcasz zdobyciu Pucharu Polski na Stadionie Narodowym. Dlaczego ponad rok później w Lublinie nie udało się tego powtórzyć? Czego zabrakło?

- Niczego nie zabrakło. Tutaj jednak wrócę do tego, o czym przed chwilą mówiłem. Gdy strzelasz bramkę w końcówce meczu i prowadzisz jak my 2:1, możesz błędnie pomyśleć, że wygrałeś. Dlatego powtarzam, że zawsze musisz skupić się na tym, co się dzieje w danym momencie. Dodatkowo końcówkę i dogrywkę graliśmy w dziesięciu. Przeciwnikowi też dopisało szczęście a my byliśmy bardzo blisko zdobycia drugiego Pucharu z rzędu. Nam niczego nie zabrakło.

 

- „Najtrudniejszą rzeczą w życiu zawodowego piłkarza grającego na najwyższym poziomie rozgrywek jest spotkanie z drużyną z niższej ligi” – za nami w tym sezonie już dwa takie mecze (Stal Stalowa Wola i Olimpia Grudziądz). Mecz 1/8 PP rozegramy z Puszczą Niepołomice. Czy to stwierdzenie wraz z doświadczeniem nie zmienia się?

- Jestem jedynym zawodnikiem w obecnym składzie Lechii, który przegrał mecz z Puszczą Niepołomice w sezonie 2016/17 właśnie w Pucharze Polski. Niedługo znowu się z nimi zmierzymy i wiem, że to będzie ciężki mecz, bo to dla nich jedyna szansa w całym sezonie, aby zaistnieć szerzej. Podobnie było w Grudziądzu, gdzie w 1/16 Pucharu Polski pokonaliśmy Olimpię, ale tylko 1:0. Te drużyny nie mają nic do stracenia. Grają u siebie, są często przyzwyczajeni do nawierzchni, które często nie spełniają wszystkich standardów. Jeśli nie jesteś gotowy na inne warunki, które panują w takim miejscu, nie masz mentalności zwycięzcy, to będzie ci bardzo trudno zwyciężyć, nawet jeśli potrafisz dobrze grać w piłkę. Ty musisz też wierzyć, że warunki będą dla wszystkich takie same, również na boisku klubu z 2 czy 3 ligi. Za to przeciwnik nie potrzebuje dodatkowej mobilizacji, jest zmotywowany, pewny siebie. Wtedy bardzo łatwo wpaść w pułapkę, że na pewno z nimi wygrasz, bo są z niższej ligi.

 

- W poprzednim sezonie w Pucharze Polski grałeś jednak z drużynami ekstraklasowymi. To zupełnie inna sytuacja, ale udało się przejść Zagłębie, Piasta, Lecha… Gdy szedłeś strzelać karnego w półfinale jak się czułeś?

- Gdy było jasne, że mecz rozstrzygnie się w karnych, od razu zrobiłem wizualizację. Powiedziałem to samo do kolegów z drużyny. To była niesamowita energia całego zespołu, kiedy zwizualizowaliśmy sobie, że świętujemy po tej serii. Energia, wiara, jakość były po naszej stronie. Od rezerwowych po pierwszego bramkarza. Dodatkowo Zlatan bardzo dobrze bronił.

 

- W tym samym meczu decydującego karnego nie strzelił młody Kamil Jóźwiak. Musiał długo czekać na możliwość wykonania tego rzutu karnego, być może to go spaliło. Jak ty byś się zachował w tej sytuacji, jak podchodzisz do rzutów karnych?

- Kamil jest młody i ma prawo popełniać błędy, ale to dla niego dobra nauczka. Ciążyła na nim duża odpowiedzialność i zrobił to tak, jak wtedy umiał najlepiej. Gdy wiem, że będę strzelać, przede wszystkim się rozluźniam, jestem spokojny. Kolejnym krokiem jest wizualizacja, jak już strzeliłem bramkę z rzutu karnego, jak razem się cieszymy. Dzięki temu wykonuję rzuty karne z ponad 90% skutecznością. Pracowaliśmy nad tym przed meczem również z naszym trenerem przygotowania mentalnego Pawłem Habratem i to dużo nam dało.

 

- Czy ze zdobycia Pucharu Polski jesteś najbardziej dumny w swojej karierze?

- Chcę jeszcze wygrać rywalizację w lidze, co jest trudniejsze od zdobycia Pucharu Polski, ale wszystko jest możliwe. Podstawą jest wiara, że to jest możliwe, pozytywne nastawienie i budowanie dobrej atmosfery. Jednak do tej pory właśnie zdobycie Pucharu Polski było dla mnie najważniejsze. Cała nasza droga Pucharu Polski i na końcu finał – to było niesamowite doświadczenie. Nigdy nie przeżyłem takiej atmosfery na stadionie, takiego dopingu, takiego wsparcia. Druga połowa tego meczu była spełnieniem mojego marzenia na ten dzień. Ale sport wygląda tak, że raz strzelasz w ostatniej minucie, innym razem tobie strzelają w ostatniej minucie meczu. Rok później to nie my się cieszyliśmy w finale Pucharu Polski. Wygranego finału Pucharu Polski jednak nigdy nie zapomnę.

 

- Po bramce w doliczonym czasie gry nigdy nie widziałem tylu płaczących ze szczęścia facetów...

- Wszystkie problemy, które ludzie mieli wcześniej, emocje, które w sobie nosili, to wszystko znalazło wtedy ujście. Te emocje się kumulują. Ja też płakałem po zakończeniu tego meczu. Gdy zobaczyliśmy, że to się spełniło, eksplodowaliśmy ze szczęścia. Osiągnęliśmy to, na co pracowaliśmy cały rok. W dobrym zespole stworzyliśmy dodatkowo świetną atmosferę. Kibice byli z nami podczas całej drogi do finału, ale finał i wygrana to była kulminacja.

 

- Piszesz między innymi, że w ogóle nie pijesz alkoholu. A jak świętujesz takie sukcesy?

- Do śniadania, obiadu i kolacji piję wodę. Jeśli pijesz alkohol, twoje ciało od razu reaguje zupełnie inaczej. To bardzo niebezpieczne dla sportowców, bo osiągi fizyczne automatycznie spadają, dlatego codziennie pije 2 litry wody. Jak zdobyliśmy Puchar Polski, w szatni był oczywiście szampan. To był wielki sukces dla całego naszego klubu, dlatego piłkarze mogą sobie pozwolić na więcej. Ale to rzadkie i wyjątkowe momenty.

 

- Wróćmy jeszcze do osoby Pawła Habrata. Czego ty, jako zawodnik doświadczony, będący na wysokim poziomie mentalnym, możesz się jeszcze nauczyć od niego? Czy jest ci w stanie pomóc?

- Oczywiście! Uczymy się przez całe życie. W moim odczuciu w Polsce brakuje takich ludzi jak Paweł Habrat, którzy pracują nad przygotowaniem mentalnym zawodników. Taka praca powinna się zaczynać już na poziomie akademii i zawodnik powinien być prowadzony do pierwszej drużyny. Dla mnie 80% piłki nożnej to przygotowanie mentalne. 20% to taktyka, technika i inteligencja. Jeśli jesteś silny mentalnie masz o wiele większe możliwości. Uważam, że na tym polu w polskiej piłce jest wiele do zrobienia. Widziałem tutaj wielu dobrych piłkarzy, ale często zadowalają się kilkoma strzelonymi bramkami. Przy takim podejściu strzelając 2 bramki w meczu możesz nie trafić do siatki przez kolejnych 10 spotkań. Powiedzenie „jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz” przerobiłbym na „jesteś tak dobry, jak twój kolejny mecz”. To widać doskonale na przykładzie Cristiano Ronaldo. Jest najlepszy od wielu sezonów, bo ma jasno określony cel. Chce być numerem jeden. Jest wciąż głody sukcesu, bo nie myśli o tym, co było kilka dni temu.

 

 

- Zbigniew Boniek powiedział kiedyś, że w piłkę się gra od szyi w górę…

- Dokładnie tak! Dlatego uważam, że Paweł bardzo nam pomaga, abyśmy jako drużyna byli jak najlepiej przygotowani. Tym bardziej żałuję, że to nie jest standardem wszędzie. Gdy widzę zawodników, którzy nie wierzą w swoje umiejętności, albo w drugą stronę takich, którzy myślą, że już wiedzą wszystko, wiem, że brakuje im właśnie takiego przygotowania. Oczywiście wszystko zależy też od celów, które chcą osiągnąć. Jeden chce być najlepszy, innemu wystarczy, gdy mieści się w składzie. To robi ogromną różnicę.

 

- Macie teraz jeszcze więcej wspólnego, bo i Ty i Paweł Habrat razem z Piotrem Stokowcem i Łukaszem Smolarowem napisaliście książkę. Bardzo ważne przy tym jest dzielenie się wiedzą. Na ile pomagasz młodym zawodnikom, dzielisz się z nimi doświadczeniem?

- Staram się dawać jak najwięcej, niezależnie od wieku moich kolegów. Staram się ich motywować najlepiej, jak potrafię. Wobec młodych często używam metafory fali, do której porównuję życie. Wysoka fala idzie do ciebie, wynosi cię na górę i potem spadasz, walczysz, szybko przebierasz rękoma aby utrzymać się na powierzchni, nagle masz chwilę odpoczynku, łapiesz oddech i przychodzi kolejna fala, na której się wznosisz. Tłumaczę moją filozofię, gdzie mentalność jest najważniejsza. To ważne, bo w piłce nożnej walczysz na każdym kroku. O swoją pozycję w zespole, potem na boisku z przeciwnikiem. Piłka pod tym kątem bywa brutalna, dlatego trzeba być na to przygotowanym. To jest konieczne zwłaszcza gdy zmieniasz otoczenie, przenosisz się do innego kraju. Ja dziś jestem w tym miejscu, bo zebrałem wiele doświadczeń – bardzo różnych. Szkocja, czy Iran były dla mnie ciężkim doświadczeniem, nie było mi też łatwo, gdy grałem w Hiszpanii. Te ciężkie doświadczenia zahartowały mnie jako człowieka i zawodnika. Gdy po takich doświadczeniach przychodzi trudny moment a ty reagujesz dobrze, idziesz do przodu mentalnie, stajesz się coraz silniejszy.

 

- W książce piszesz też o miłości – to pozornie dość odległe powiązanie z piłką nożną, ale okazuje się, że to może być ważna część wewnętrznej równowagi i stabilności na boisku.

- Wsparcie rodziny i innych bliskich osób, jest niezbędne. Wielu piłkarzy nie ma takiego oparcia. Piłka nożna to nie tylko umiejętności, to przede wszystkim głowa. Mając tylko umiejętności nie dojdziesz zbyt daleko. Piłkarze, którzy są bardzo zaawansowani mentalnie, będą cały czas nad sobą pracować i dzięki temu utrzymują się na wysokim poziomie.

 

- Motywem przewodnim, który prowadzi czytelnika przez Twoją książkę jest sposób myślenia…

- Sposób myślenia, ale pozytywny! Od tego wszystko się zaczyna, to wpływa na całe życie. Gdy miałem 17 lat w rozmowie z 35-letnim piłkarzem usłyszałem, że droga na szczyt nie jest tak ciężka, jak utrzymanie się na nim. Nie chciałem w to uwierzyć, bo wtedy byłem na tej drodze na najwyższy poziom. Moim celem było dotarcie tam. Dzisiaj wiem, że jest odwrotnie i jeśli nie dbasz o swoją formę, bardzo szybko pojawią się inni zawodnicy, którzy zajmą twoje miejsce. Odwołując się do przykładu Cristiano Ronaldo - gdy grał w Sportingu Lizbona niewiele osób dawało mu szanse na dużą karierę. Gdy trafił do Manchesteru United, wierzył że może być jeszcze lepszy, pójść jeszcze dalej i zaczął pracować w tym kierunku. Dzisiaj mając 36 lat cały czas utrzymuje się na topie, bo stale nad sobą pracuje i cały czas rozwija swoje umiejętności mentalne. Massimiliano Allegri, gdy był trenerem Juventusu powiedział, że pracował z zaawansowanymi mentalnie zawodnikami, ale Ronaldo jest absolutnym topem.

 

- Czy to, że urodziłeś się w Portugalii, na południu Europy, ma wpływ na twoje pozytywne nastawienie?

- Nie sądzę, żeby to miało większe znaczenie, ale przychodzi mi do głowy pewna sytuacja, która miała miejsce niedawno. Po losowaniu grup na mistrzostwa świata w Katarze w Polsce często słyszałem, że pierwsze miejsce w grupie nie jest możliwe, ewentualnie drugie. Dlaczego nie jest? Nie rozumiem takiego podejścia. Gdy José Mourinho został trenerem w Porto zestawił drużynę z zawodników, którzy grali w rezerwach albo w niższej lidze i wygrali Ligę Mistrzów! To było możliwe dzięki mentalnemu nastawieniu, bo gdyby nie wierzyli w to, że mogą osiągnąć najwyższe cele, nigdy by tam nie doszli. To jest to, co tutaj obserwuję bardzo często – brakuje pewności siebie. To może wynikać z różnych powodów. Chociażby ze słuchania opinii innych osób na swój temat. Na sportowców spływa często wiele krytyki. Trzeba umieć słuchać siebie i wyłączyć głowę na takie komentarze. To wszystko właśnie daje trening mentalny. Wtedy nie zastanawiasz się, czy coś jest możliwe, tylko jak możesz osiągnąć nawet najbardziej odległy cel. Ja też wcześniej nie myślałem, że mogę być najskuteczniejszym piłkarzem Ekstraklasy, ale pracuję konsekwentnie każdego dnia i ten efekt przyszedł przy okazji.

 

Pierwszych 5 tysięcy egzemplarzy autobiografii Flávio Paixão: „Jak sposób myślenia i dyscyplina zmieniły moje życie – Autobiografia i motywacyjny poradnik najskuteczniejszego obcokrajowca w historii Ekstraklasy” trafi sprzedaży już dziś z podpisanymi przez autora kartami. Książka będzie można kupić od 15 grudnia, po g. 16 w Studio Tańca Siemanko w Galerii Metropolia (poziom -1). Sprzedaż wysyłkowa rozpocznie się 16 grudnia.

Szanowny Kliencie, 25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies. Poniżej znajdziesz pełny zakres informacji na ten temat.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies w celach marketingowych przez Lechię Gdańsk S.A.

Dokument Polityki Prywatności

Akceptuję
Nie zgadzam się