Głosem spikera: Kto się boi mistrzostwa Polski?

2019-04-24 09:00:00
Za niespełna miesiąc wszystko będzie jasne! Dowiemy się kto zgarnął trofea w polskiej klubowej piłce nożnej! Lechia, jako jedyny zespół, liczy się w walce o oba krajowe "skalpy": mistrzostwo oraz puchar. Okazuje się, że są tacy, którzy boją się potencjalnego dubletu Biało-Zielonych! Kto? Sam się zdziwiłem…

Pula biletów przyznana kibicom Lechii na trzeci w historii Klubu mecz finałowy Totolotek Pucharu Polski została wykupiona w ciągu zaledwie 45 minut!!! Do tego wiele osób nabyło wejściówki na to wydarzenie na sektory przeznaczone dla tzw. neutralnych kibiców. Zapowiada się prawdziwy najazd Biało-Zielonych na Stolicę. Finał, finał, finał… słowo odmieniane przez wszystkie przypadki, powtarzane wielokroć. Zapytania o bilety kierowane przez osoby, których nie podejrzewałem o chęć podróżowania po kraju za piłkarzami Lechii. Jednym słowem, prawdziwe święto! Miejmy nadzieję, że jak w 1983 roku, z happy endem…

 

Droga do finału wiodła przez Kraków, Rzeszów, Niecieczę, Zabrze oraz Częstochowę. To były nasze małe piłkarskie odskocznie od ligowej rzeczywistości. A w niej, co do wielu jeszcze zdaje się nie docierać, Lechia również ma szanse na historyczny wynik, jakim niewątpliwie byłby medal Mistrzostw Polski. Niewielu jest już takich, którzy pamiętają ten jedyny, brązowy z 1956 roku. Medal! Jaki? Nadal wszystko jest możliwe, wszystko zależy od piłkarzy Lechii! Tej drużyny, która niezależnie od końcowych rozstrzygnięć, już przechodzi do historii. Rekordowe passy: w ilości kolejek na pozycji lidera, meczów bez porażki, strzelecki rekord wszechczasów Flavio Paixao! Drużyna dała podstawy, by stanąć za nią murem, nie tylko od święta!

 

 

Tymczasem, już na początku rundy finałowej, na mecz lidera z trzecim zespołem tabeli pofatygowało się zaledwie niespełna 14 tysięcy kibiców. To zapewne mniej niż ilość fanów Biało-Zielonych, która wybierze się do Stolicy na wspomniany finał! Piękna pogoda, bez deszczu, mrozu, żaden piątek czy poniedziałek a wręcz dzień wymarzony: sobota! Może późno? Nie – mecz o 15:30! Do tego komentarze kibiców, jeszcze wtedy lidera Lotto Ekstraklasy, o nie takim stylu, a nawet braku szans w rywalizacji o tytuł z Legią. Z tak bojaźliwym podejściem wiele z tych osób nie wygra w życiu, również tym pozasportowym, niczego. Wyświechtane „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” czy „Kto nie ryzykuje, nie pije szampana” zdają się być poza zasięgiem tych, którzy poddają się bez walki.

 

Znamienna wydaje się być historia sprzed 2 lat, kiedy przed decydującymi meczami spotkałem jednego z oddanych kibiców Lechii. Na pytanie, czy Lechia będzie mistrzem, odparł, że bardzo by chciał… ale się tego boi!!! Na pytanie, dlaczego – rzekł, że gdy Lechia zostanie mistrzem, to w jego życiu nie będzie już żadnego celu, żadnego marzenia – że wtedy może umierać, a on tego się boi! Niczym w „Konopielce” Edwarda Redlińskiego, z którego pochodzi poniższy fragment:

 

„Wójt: - Słuchajcie taplarscy, jak wszystkim wiadomo, tam na górce pod głazem leży zakopany koń. Cały ze złota. Tak, czy nie?

 

Filip Pierdun: - Ogon i grzywa srebrne!

 

Wójt: - A niech będzie że srebrne - ale reszta ... złoto...

 

Filip Pierdun: - Nie! Kopyta żelazne!

 

Wójt: - No dobra, kopyta żelazne, ogon i grzywa srebrne - ale reszta złoto.

 

Domin: - To Wy uważacie, że ten koń tam jest?

 

Wójt: - A Wy że nie?

 

Domin: - Tego nie mówię...

 

Wójt: - A teraz mi powiedzcie, ile za takiego konia można kupić, no powiedzmy - cukru? No ile wozów? Takich czubatych! Jak z drzewem. Albo z gnojem.

 

ktoś z sali: - Tysiąc!

 

Wójt: - Ha ha ha. A ja wam powiem, że za takiego konia można kupić cukru, smalcu, marmolady, kiełbasy tyle, że wy by za sto lat tego nie zjedli.

 

Domin: - Złoto w świecie drogie...

 

Wójt: - Właśnie. A ja się was pytam, dlaczego nie przekopiecie szpadlami tej górki, co?

 

Filip Pierdun: - Nikt nie próbuje, bo czort pilnuje!

 

Wójt: - Toć macie na diabła święconą wodę. Bo tak naprawdę taplarscy, to nie diabła się boicie, a tego, że nic tam nie znajdziecie, o. I skończy się bajanie - o smakołykach, strojach, dworach...

 

Przestańmy się w końcu bać, bo nie ma czego i kogo! Rywale to też ludzie z krwi i kości, jak piłkarze Lechii Gdańsk. Sprawdźmy w końcu jak smakuje medal Mistrzostw Polski. Jest brązowy, może srebrny, a może właśnie wyśniony złoty!!! By go zdobyć, potrzebna jest wiara, głośny doping, a przede wszystkim obecność na trybunach. Jeżeli chcemy zobaczyć jak Biało-Zieloni piją szampana z Pucharu Polski z medalami Mistrzostw Polski na piersiach, to w końcu przestańmy bać się marzeń. Stańmy murem za Lechią już w sobotni wieczór i podczas wszystkich kolejnych meczów do końca sezonu. Zgodnie z dewizą mieszkańców Grodu nad Motławą: „NEC TEMERE, NEC TIMIDE” („Ani tchórzliwie, ani zuchwale”).

 

 

Szanowny Kliencie, 25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies. Poniżej znajdziesz pełny zakres informacji na ten temat.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies w celach marketingowych przez Lechię Gdańsk S.A.

Dokument Polityki Prywatności

Akceptuję
Nie zgadzam się