#GłosemSpikera: Puchar jest NASZ

2019-05-08 18:00:00
2 maja 2019 r. to data, która wbiła się na stałe w pamięć tysięcy kibiców Lechii Gdańsk. Niezależnie od tego z jakiej perspektywy każdy z nas uczestniczył w tym Święcie, dziś jednoczy wszystkich hasło: Puchar jest Nasz!!!

Niewielu spośród żyjących pamięta warszawski, przegrany przez Biało-Zielonych, finał z 1955 r. Zdecydowanie milej kojarzy się 1983 rok i zwycięstwo 2:1 nad gliwickim Piastem w Piotrkowie Trybunalskim. W ostatnich latach były dwa półfinały (2010, 2011), ale…na kolejny finał czekaliśmy 36 lat!

 

Jak głodni sukcesu są gdańscy kibice świadczyć może szaleństwo związane ze sprzedażą biletów na mecz finałowy. Lechistów wspierało, jak wynika z szacunków, niemal 20 tysięcy kibiców. Przyjechali z całej Europy!!! W różnym wieku, z różnym kibicowskim stażem, w różnych konfiguracjach osobowych. Przyjechali jako delegacje swoich miast, zaprzyjaźnionych klubów, rodzinnie, w towarzystwie przyjaciół. Niemal wszyscy z zamiarem zdarcia gardła, pokazania siły kibicowskiej Lechii Gdańsk.

 

 

Niestety ogromne kolejki do bram wejściowych niekoniecznie wynikły z olbrzymiego zainteresowania meczem. Efektownej ceremonii przedmeczowej wielu kibiców nie zobaczyło, gdyż organizatorzy zdecydowanie nie poradzili sobie z wpuszczaniem kibiców. Dantejskie sceny pod bramami PGE Narodowego na pewno jeszcze długo będą tematem rozmów kibiców oraz analiz specjalistów od organizacji i bezpieczeństwa imprez masowych.

 

Na szczęście druga połowa to już wypełnione sektory i atmosfera prawdziwego piłkarskiego Święta. Wszyscy, którym nieobca jest kibicowska kultura, znaleźli tu cos dla siebie! Na murawie zaś walka do samego końca, z efektownym dla nas zakończeniem. Artur Sobiech, niczym Bruce Lee, zadał decydujący cios!

 

 

Pomeczowe szaleństwo to było coś co z pewnością zapamiętamy do końca życia. Łzy wzruszenia mieszały się z okrzykami radości i dzikim tańcem. „Puuuuchaaar jeeeest Naaaasz” jeszcze długo niosło się po Stadionie Narodowym. Piłkarze Lechii z wymarzonym Trofeum cieszyli się wspólnie z tysiącami Kibiców. Potem ta euforia przeniosła się wszędzie tam, gdzie ludzie kochają Lechię Gdańsk…i trwa nadal!!!

 

Teraz przed nami kolejny etap: jak skonsumować ten Sukces? Osobiście zaliczam się do pokolenia wychowanego na pucharowym triumfie z 1983 r. To, wraz z drogą z III ligi do Ekstraklasy (1982-1984), a także dwumeczem z Juventusem, sprawiło, że jako dzieciaki pokochaliśmy Lechię Gdańsk!!! Przez lata żyjąc wspomnieniami wspieraliśmy Lechię nawet w A-klasie!

 

Tym razem na finale też było mnóstwo młodych ludzi. Zobaczyli na własne oczy, a przede wszystkim przeżyli na własnej skórze wielkie zwycięstwo. W perspektywie dwóch tygodni dojdzie do tego ligowy medal, a w wakacje czeka nas rywalizacja w europejskich pucharach. To działa na wyobraźnię, to powinno pomóc przyciągnąć zastępy nowych kibiców, z których, w co mocno wierzę, wielu pozostanie z Lechią Gdańsk na całe życie…

 

PS. Jeden ze zdobywców Pucharu z 1983 r. w rozmowie ze mną wyraził radość, że już nie będzie musiał tak często jak dotychczas być namawianym na wspominkowe wywiady. Są następcy!!!

 

PS 2. Pamiętajcie: widzimy się na meczach Lechii: 12 i 19 maja!!! OBECNOŚĆ OBOWIĄZKOWA!!! A potem…FETA!!!

 

PS 3. Finał Ligi Europy 2020 odbędzie się w Gdańsku! Nadal jesteśmy w grze! Śmieszne? 20 lipca 2018 r. podczas meczu w Białymstoku tłumaczyłem to jednemu z kibiców. Śmiał się. Teraz już się nie śmieje. Teraz wierzy…

 

Autor: Marcin Gałek
Szanowny Kliencie, 25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies. Poniżej znajdziesz pełny zakres informacji na ten temat.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies w celach marketingowych przez Lechię Gdańsk S.A.

Dokument Polityki Prywatności

Akceptuję
Nie zgadzam się