• Najbliższy mecz Lechii
    VS
    23.11.2019, 20:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    30.11.2019, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    07.12.2019, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    14.12.2019, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    21.12.2019, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    08.02.2020, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    15.02.2020, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    22.02.2020, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    29.02.2020, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    04.03.2020, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    04.03.2020, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    07.03.2020, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    14.03.2020, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    21.03.2020, 18:00
  • Najbliższy mecz Lechii
    VS
    04.04.2020, 18:00

Paweł Rosiński: Piłka nożna uczy pokory [WYWIAD]

2019-10-31 15:00:00
Paweł Rosiński jest trenerem drużyny Akademii Lechii z rocznika 2007. Jego podopieczni występują w I Lidze Wojewódzkiej Trampkarzy C2. "Rosa" był piłkarzem drużyn juniorskich Lechii. Zagrał również wielokrotnie w reprezentacjach młodzieżowych Polski.

Dlaczego zawód trenera?

Z pewnością jednym z ważniejszych powodów, dla których postanowiłem rozpocząć pracę i kształcić się jako trener, jest ogromna pasja do piłki nożnej.  Przyszedł moment, w którym podjąłem trudną decyzję i przestałem być czynnym zawodnikiem. Dzisiaj absolutnie jej nie żałuję. W sposób obiektywny spojrzałem na swoje możliwości i plany. Dzisiaj uważam, że było to właściwe rozwiązanie, a praca w roli trenera dzieci i młodzieży to ogromne wyzwanie. Mnóstwo satysfakcji  dostarcza mi praca  z młodymi ludźmi, którzy przychodzą na każdy trening z wiarą, determinacją, a przede wszystkim marzeniami. Cieszę się, że mogę łączyć pasję z pracą i jest to mój sposób na życie.

 

Jakie były plany trenera na "życie po piłce"?

Jako młody gracz, byłem zafascynowany piłką nożną i żyłem marzeniami o wielkiej karierze. Tak jak wspomniałem wcześniej, przyszedł jednak moment pewnej weryfikacji i podjęcia męskich decyzji. Wiedziałem, że chcę być dalej przy piłce, dlatego bez wahania przyjąłem możliwość pracy w roli trenera. Niezależnie od tego, postanowiłem spróbować dodatkowo czegoś nowego, dlatego ukończyłem studia magisterskie na wydziale prawa i administracji. Życie pisze różne scenariusze i według mnie trzeba być przygotowanym na każde rozwiązanie.  Na dziś wiem, co chcę robić i szanuję to, że mogę cały czas pracować i rozwijać się jako trener.

 

 

Wróćmy do czasów młodzieńczych. Jak toczyła się przygoda trenera z piłką nożną?

Na pierwszy trening poszedłem z tatą  w wieku 11 lat. Wybór klubu był oczywisty – Lechia Gdańsk. Rywalizacja była ogromna. Można powiedzieć, że pierwszy rok spędziłem w "poczekalni". Rocznik 1991, który prowadził trener Józef Gładysz był już wtedy niesamowicie mocny. Zanim znalazłem się w grupie ok. 50 zawodników, którzy tworzyli rocznik i rywalizowali w rozgrywkach ligowych, najpierw przez rok trenowałem w szkółce, gdzie ok. 30 młodych chłopaków czekało, aby dostać się do grupy docelowej. Potrzebna była cierpliwość i ciężka praca. Kolejne lata to treningi i mecze już jako pełnoprawny gracz rocznika 1991. To była wspaniała grupa chłopaków, prowadzona przez znakomitego trenera. Do dziś mamy ze sobą kontakt. Lekko nie było. Trener Józef oraz jego współpracownicy bardzo dbali, aby kształtować nasze charaktery i wpajać nam najważniejsze wartości. Myślę, że na poziomie juniorskim naprawdę sporo osiągnęliśmy. Wszyscy zawodnicy rocznika tworzyli kadrę województwa (dzisiaj ciężko to sobie wyobrazić) i za każdym razem byliśmy w ósemce najlepszych województw w kraju. W 2004 r. uplasowaliśmy się na 4. miejscu, 2005 rok to już złoto w rozgrywkach im. Wacława Kuchara, rok później pozostał niedosyt i 7. miejsce w Polsce, a 2006 rok zakończyliśmy z brązowymi medalami. Trenerem kadry był również trener Gładysz i wszyscy chodziliśmy do jednej klasy. Dwa lata później, tym razem jako Lechia Gdańsk, sięgnęliśmy po wicemistrzostwo Polski juniorów młodszych. Ośmiu zawodników z naszego rocznika rozegrało oficjalne mecze w reprezentacjach młodzieżowych. Mi osobiście udało się reprezentować kraj 21 razy. Po zdobyciu medalu, przyszedł czas na rywalizację w zespole U-21, który w tamtych czasach brał udział w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. Pojawiały się również treningi i sparingi z pierwszym zespołem. Mój ostatni rok spędziłem w III-ligowych rezerwach, prowadzonych przez trenerów Tomasza Borkowskiego i Krzysztofa Wilka. Pomimo, że mieliśmy młody zespół, to z powodzeniem rywalizowaliśmy na tym szczeblu. Dzisiaj z przyjemnością wracam do tych wszystkich wspomnień.

 

Czy zadebiutował trener w pierwszej drużynie Lechii Gdańsk?

Jak już wspominałem, po ukończeniu 16. roku życia pojawiły się zaproszenia na treningi z pierwszym zespołem. Debiut w pierwszym zespole był, chociaż mało okazały. Dostałem kilka minut w meczu Pucharu Polski z Nielbą Wągrowiec. Później miałem przyjemność znaleźć się w kadrze meczowej i usiąść na ławce podczas meczu Ekstraklasy przeciwko Lechowi Poznań. Moja przygoda z pierwszym zespołem Lechii Gdańsk nie jest zbyt bogata, ale mimo wszystko szanuję każdy moment spędzony w tej szatni, gdyż wielu chłopaków na pewno chciałoby tego doświadczyć.

 

Drużyna Trampkarzy C2 trenuje pod okiem trenera. Zajmujecie 5. miejsce w Lidze Wojewódzkiej. Jaki jest cel drużyny na ten sezon?

Celem moim oraz trenera Przemka Urbańskiego jest rozwój naszych podopiecznych na każdej płaszczyźnie: technicznej, taktycznej, mentalnej oraz motorycznej,  gdzie bardzo ważną rolę pełnią trenerzy przygotowania motorycznego – Łukasz Rusinek oraz Artur Kosznicki. Turnieje, mecze, liga to tylko środek i narzędzie. Oczywiście pragniemy zaszczepić w naszych zawodnikach "gen zwycięzcy". Uświadamiamy ich, że na każdy mecz wychodzi się maksymalnie zdeterminowanym i gotowym na zwycięstwo. Takie podejście ma ogromny wpływ na sferę mentalną graczy, a to na pewnym poziomie decyduje o sukcesie. Trzeba jednak pamiętać, aby dobrze wywarzyć pewne proporcje. Staramy się umiejętnie bodźcować naszych podopiecznych tak, aby dążąc do zwycięstwa, grali odważnie, kreatywnie i z wiarą w swoje umiejętności. To trudne zadanie dla nas – trenerów. Łatwo bowiem przegiąć w jedną stronę. Podsumowując, największą satysfakcję będziemy mieli, jeżeli któryś z naszych podopiecznych zagra kiedyś w pierwszym zespole Lechii Gdańsk oraz w reprezentacji Polski i to jest nasz cel na każdy kolejny sezon! Po to pracujemy!

 

Paweł Rosiński (w dolnym rzędzie pierwszy od lewej) przed meczem młodzieżowej reprezentacji Polski w Rosji.

 

Czy zawodnicy z drużyny prowadzonej przez trenera są uczniami klas sportowych Lechii?

Wszyscy zawodnicy mojej drużyny chodzą do klasy sportowej Lechii. Nie ukrywam, że daje to ogromny komfort pracy. Tak naprawdę ta część dnia, która wcześniej była wykorzystywana na lekcje WF, teraz poświęcona jest na treningi. Popołudnia zawodnicy mają dla siebie. Po tych dwóch miesiącach dostrzegam same plusy. Widać duży postęp u naszych graczy pod każdym względem. Ja osobiście cieszę się, że pójście do klasy wymaga od chłopaków większej samodzielności. Sami dojeżdżają do szkoły, sami pilnują spraw związanych z nauką i treningiem. Mocno na to zwracamy uwagę. Wyjście ze strefy komfortu ma ogromne znaczenie w odniesieniu do trudności jakie napotkają młodzi gracze wchodząc do dorosłej piłki. Pod każdym względem projekt szkół jest trafiony!

 

Wielu piłkarzy młodzieżowych drużyn Lechii otrzymuje powołania do kadry Polski. Trener jako piłkarz również brał udział w zgrupowaniach kadry. Jakie to uczucie występować z "orzełkiem na piersi"?

To wspaniałe uczucie. Miałem możliwość 21 razy zagrać w reprezentacji Polski na poziomie od U-16 do U-19. Nie wliczam w to powołań na konsultacje i zgrupowania. Pamiętam jak na mecz z Ukrainą, który rozgrywaliśmy w ramach Pucharu Syrenki przyjechał mój tata i mógł obejrzeć na żywo, jak jego syn gra w biało-czerwonych barwach. Dla takich chwil warto trenować. Zawsze była to ogromna satysfakcja, gdy przychodziło powołanie do klubu. Jako młody zawodnik marzyłem, aby otrzymać kolejne powołanie. Nie zawsze się udawało, bywały rozczarowania. Uważam, że warto stawiać sobie takie cele, natomiast nie można się tym zachłysnąć, bo weryfikacja może być brutalna.

 

Paweł Rosiński (w dolnym rzędzie trzeci od lewej) przed meczem reprezentacji Polski U-17. 

 

Co daje młodemu zawodnikowi udział w zgrupowaniu kadry Polski?

W mojej ocenie młody zawodnik wracający ze zgrupowania nabiera bardzo dużo pewności siebie. Oczywiście jest to sprawa indywidualna. Każdy inaczej reaguje na pewne bodźce. Ja odnoszę się w tym wypadku do swoich doświadczeń. Jako młody zawodnik jechałem na zgrupowanie i nagle stawałem obok najlepszych chłopaków z Polski. Musiałem wznieść się na wyżyny, ale przede wszystkim mocno wierzyć w swoje umiejętności i nie ulegać presji. Po takich doświadczeniach zawsze wracałem do klubu mocniejszy. Warto jednak pamiętać, że młody gracz po kilku powołaniach może zbyt łatwo uwierzyć w swoją wielkość i za bardzo zadowolić się swoją pozycją. Trzeba być czujnym i skoncentrowanym na codziennej pracy. Piłka uczy pokory.

 

Czego trener najbardziej życzy młodym piłkarzom, którzy przeczytają ten wywiad?

Młodym zawodnikom życzę przede wszystkim zdrowia, bo to jest najważniejsze. Kontuzja potrafi przyjść w najmniej oczekiwanym momencie. Życzę również pokory, motywacji oraz cierpliwości. Często młodzi gracze widzą sam szczyt sukcesu, nie zdając sobie sprawy, ile trudnych momentów i rozczarowań czeka ich po drodze. Piłka nożna to piękny, ale jednocześnie brutalny sport.

Szanowny Kliencie, 25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies. Poniżej znajdziesz pełny zakres informacji na ten temat.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies w celach marketingowych przez Lechię Gdańsk S.A.

Dokument Polityki Prywatności

Akceptuję
Nie zgadzam się