08
Kwi
2021

Piotr Stokowiec: Zawsze będziemy grali o możliwie najwyższe cele

W konferencji prasowej przed meczem Lechii Gdańsk ze Śląskiem Wrocław udział wziął trener Biało-Zielonych – Piotr Stokowiec. Zapraszamy do zapoznania się z wypowiedziami szkoleniowca naszego zespołu.

 

Jakub Kowalikowski: Lechia jest bardzo blisko podium. Czy w klubie otwarcie mówi się o zakończeniu sezonu w TOP3, czy skupiacie się tylko na każdym kolejnym meczu i nie narzucacie na siebie sztucznej presji?

Kolejny raz powtórzę, że zawsze będziemy grali o możliwie najwyższe cele, tak jak przystało na sportowca i na trenera. Myślę, że kibice wiedzą już, że zawsze chcemy sięgać jak najwyżej, ale znamy również swoje ograniczenia. Zrobimy wszystko, żeby zagrać o jak najwyższe miejsce, bo taki jest sens rywalizacji, sens grania. Trzeba jednak pamiętać, że Raków ma jeden mecz mniej, a nas czekają teraz bardzo trudne spotkania z zespołami z topu naszej ligi. Zagramy z Piastem, Legią czy Lechem, który niedługo ma mieć nowego trenera. Przed nami wielkie wyzwanie, będziemy grali o najwyższe lokaty, ale musimy realnie patrzeć na sytuację, że nie będzie łatwo. Ja czuję satysfakcję, że jeszcze niedawno byliśmy postrzegani jako drużyna, która zepsuła sobie sezon, a 1,5 miesiąca później mówimy o medalach. Podchodzimy do tego na spokojnie i skupiamy się na naszych celach.

 

Jakub Treć: W meczu z Zagłębiem w pierwszym składzie zagrało wielu zawodników, którzy przez większą część sezonu nie należeli do podstawowych. Mimo to, Lechia zagrała ciekawy, ofensywny futbol. To jest powód do zadowolenia?

Cieszę się, że pan redaktor zauważył, że to był dobry mecz w naszym wykonaniu. Tak chcemy grać, chcemy grać ofensywnie i widowiskowo. Nie zawsze się to udaje, zdarzają się pewne ograniczenia – kontuzje, choroby czy inne powody absencji. Na pewno był to mecz, w którym stworzyliśmy mnóstwo sytuacji i taką Lechię chcemy widzieć. Dążymy do tego, żeby tak grać w ten sposób jak najczęściej. Tak chcemy funkcjonować.

 

Kamil Fijalski: W meczu z Zagłębiem mogliśmy znów oglądać w podstawowej jedenastce Tomasza Makowskiego. Czy możemy się spodziewać, że jego dobry ostatni występ przełoży się na kolejne mecze w wyjściowym składzie?

Tomek zawsze był zawodnikiem podstawowego składu. Przydarzyła mu się niefortunna czerwona kartka, a następnie kontuzja. Był on desygnowany do grania w pierwszym składzie w meczu z Rakowem, ale uraz mu to uniemożliwił. Jest to zawodnik bardzo stabilny, który dobrze się prezentuje i na pewno może dużo dać drużynie. Cieszę się, że pokazuje swoją wartość i nic nie stoi na przeszkodzie, aby robił to dalej. To wzmacnia rywalizację i podnosi poziom sportowy naszego zespołu.

 

Jakub Treć: Sezon wkracza w decydującą fazę, za miesiąc będziemy blisko rozstrzygnięć. Co pana zdaniem zadecyduje o tym, kto zajmie miejsce na podium, oczywiście poza tym, że liczba punktów.

Zawsze powtarzałem, że drużyna to nie jest jedenastu zawodników. Nie ma drużyny, która zakończyłaby sezon, w tym samym składzie, w którym go zaczęła. Dlatego tak ważne jest, że przy rotacjach w naszym zespole utrzymujemy odpowiednią jakość i dobrze punktujemy. Można zauważyć, że miesiąc temu ten skład był diametralnie inny. Graliśmy bez sześciu zawodników, którzy wtedy grali w podstawowym składzie. To jest ogromna liczba zmian i to może być nasza siła w tych decydujących meczach. Myślę, że szeroka ławka oraz odpowiednie zarządzanie wypoczynkiem i regeneracją będą miały duże znaczenie. Ja jestem bardzo zadowolony, że odzyskaliśmy Mario Maloce i że Żarko Udovicic wrócił na właściwe tory, co po jego perypetiach zdrowotnych nie było takie oczywiste. Przy tych zmianach mamy nową energię w drużynie. Ja liczę, że tacy zawodnicy jak Karol Fila czy Rafał Pietrzak, którzy są graczami podstawowego składu, wejdą z nową energią i to pomoże nam w bezpośredniej walce o najwyższe cele.

 

Maciej Głombiowski: Niektórym zawodnikom, którzy pojawiają się ostatnio w składzie Lechii z końcem czerwca br. kończą się kontrakty. Czy są obecnie prowadzone rozmowy mające na celu ich przedłużenie?

Niektóre rozmowy są prowadzone i niektórzy zawodnicy pracują nad argumentami do tych rozmów. Można podkreślić jedno, że na pewno nikt nie został skreślony, wszyscy pracują na to, by poprawić swoją sytuację oraz pozycję negocjacyjną. Zostało kilka meczów i na tym się skupiamy. Myślę, że nie ma tu wielkiej sensacji. Na razie czekamy, bo widzimy, ile w piłce znaczy miesiąc i jak diametralnie może w tym czasie zmienić się sytuacja poszczególnych zawodników. Myślę, że mamy silny kręgosłup tej drużyny, potrzeba nam kilku wzmocnień do rywalizacji. My wiemy, czego trzeba tej drużynie i trzeba to jeszcze odpowiednio połączyć budżetowo. Ja liczę, że zawodnicy dostarczą kolejnych argumentów, by w tej decydującej części sezonu podnieść swoją wartość.

 

Bartosz Naus: Czy uważa Pan, że prawe skrzydło to optymalne miejsce na boisku dla Łukasza Zwolińskiego, i w jakim stopniu jest Pan zadowolony z tego, jak do tej pory Łukasz wywiązuje się z zadań przypisanych do pozycji skrzydłowego?

Najważniejsza jest skuteczność i to, jak Łukasz wywiązuje się z tych zadań, a wychodzi mu to bardzo dobrze. Nikt nie zagwarantuje, że na pozycji numer 9 będzie strzelał bramki. Dzisiaj gra na pozycji prawoskrzydłowego – co też nie jest do końca prawdą, bo ma często znajdować się w polu karnym i to w zależności od przeciwnika też się zmienia. Przy tym natłoku meczów nie jest też powiedziane, że nie będziemy rotować składem, ale najważniejszy jest efekt i niezależnie od pozycji, na której gra, Łukasz stwarza sobie stuprocentowe sytuacje. Jego wskaźnik „expected goals” jest na bardzo wysokim poziomie i o to chodzi, a gra nie system tylko człowiek.

Paweł Skorb: Ostatnio przed meczem z Pogonią Szczecin komplementował Pan Akademię tego klubu. Jak postrzega trener młodzież ze Śląska Wrocław?

Nie ma drugiego klubu, którego rezerwy byłyby tak wysoko w tabeli drugiej ligi. Ta pozycja potwierdza ich umiejętności. Znam dyrektora akademii Śląska – Krzysztofa Paluszka, który wykonuje dobrą pracę z młodzieżą. Wielu młodych zawodników jest we Wrocławiu promowanych, wielu z nich gra. My również chcemy iść podobną drogą i idziemy tą drogą. Też stawiamy na młodych zawodników, ale aby dostać szansę, muszą być wystarczająco dobrzy. W ostatnim spotkaniu od początku wystąpiło dwóch młodzieżowców, trzeci pod koniec też pokazał się na boisku. Jestem za tym, aby wprowadzać młodych zawodników i na tym polu można pogratulować Śląskowi dobrej pracy, bo w szerokiej kadrze i pierwszej jedenastce Śląska obecnych jest wielu młodych zawodników.

 

Paweł Skorb: W Śląsku jest nowy szkoleniowiec – Jacek Magiera. Jak może Pan ocenić jego dotychczasową pracę w klubie? Widać różnicę w porównaniu z tym, co prezentował wcześniejszy trener?

Na pewno jeszcze za wcześnie, żeby oceniać jego pracę. Porównywanie szkoleniowców byłoby też nieeleganckie z mojej strony. Z Jackiem Magierą współpracowałem, gdy był selekcjonerem reprezentacji młodzieżowych i cały czas byliśmy w kontakcie. Widać od razu efekty w postaci zwycięskiego meczu na wyjeździe, z czym ostatnio wrocławianie mieli duże problemy. Zmienili też system, grają trójką obrońców, ale mimo widocznych pozytywnych efektów wciąż jest za wcześnie, żeby oceniać pracę Jacka Magiery we Wrocławiu. My mamy swoje sposoby – potrafimy grać trzema obrońcami, potrafimy zmieniać systemy w trakcie meczu i na mecz ze Śląskiem też mamy plan, którego teraz jeszcze nie będę zdradzał. Jesteśmy przygotowani, jak do każdego przeciwnika i cieszę się, że dojdzie do takiego spotkania trenerów i sztabów, bo w tym meczu taktyka będzie odgrywać dużą rolę.

 

Jakub Treć: Czy fakt, że w Śląsku Wrocław doszło do zmiany trenera, utrudnia w jakiś sposób przygotowanie taktyczne do sobotniego spotkania?

Opieraliśmy się na ostatnim meczu i na systemie, który obecnie preferuje Śląsk. Z jednej strony mamy mało materiału i jest to pewne utrudnienie, z drugiej jest to prostsze, bo analizujemy krótszy okres czasu. To też sprawia, że my koncentrujemy się bardziej na sobie i na tym, co my chcemy grać. Bierzemy oczywiście pod uwagę przeciwnika, ale w mikrocyklu treningowym przed tym meczem przerobiliśmy to, jak chcemy funkcjonować w defensywie i również w ofensywie. Nasza gra wygląda coraz lepiej, gramy z większym polotem i taką dyspozycję z ostatniego meczu chcemy pokazać i utrzymać. Wtedy przeciwnik będzie musiał się martwić, jak zneutralizować tak dobrze grającą Lechię.

Sponsorzy
Sponsor główny
Sponsor globalny
Sponsorzy
Sponsor techniczny
Partner strategiczny
Partner medyczny
Oficjalni dostawcy
Sponsorzy Akademii Lechii Gdańsk