01
paź
2022

Pogoń lepsza o jedną bramkę w meczu 11. kolejki Ekstraklasy

Lechia Gdańsk musiała uznać wyższość Pogoni Szczecin, która świętowała dziś otwarcie nowego stadionu. Pogoń Szczecin – 2, Lechia Gdańsk – 1. Gola dla Biało-Zielonych zdobył nowy kapitan drużyny, Maciej Gajos, natomiast dla „portowców” trafili Pontus Almqvist oraz Kamil Grosicki.

Mecz rozpoczęła wielka feta szczecinian z okazji otwarcia Stadionu im. Floriana Krygiera. Swoją obecnością uroczystość uwiecznił Zbigniew Boniek, a także Prezydent miasta Piotr Krzystek. Sentymentalny powrót zaliczył jednak przede wszystkim trenujący od niedawna Lechię Marcin Kaczmarek – w przeszłości piłkarz „portowców” oraz szkoleniowiec tego zespołu. Miejsce na debiut tyleż znaczące, co trudne, bo Pogoń to niepokonana przed własną publicznością drużyna PKO BP Ekstraklasy, która od kilku sezonów za swój nadrzędny cel obrała sobie zdobycie mistrzostwa Polski.

Już w pierwszej minucie Leo Borges swoim kąśliwym dośrodkowaniem zbadał czujność Dušana Kuciaka między słupkami bramki Lechii. Słowak sparował piłkę na rzut rożny i zażegnał niebezpieczeństwo. Granatowo-bordowi chcieli z przytupem rozpocząć ten szczególny dla nich mecz, jednak gdańszczanie przetrwali pierwsze fragmenty bez większych nerwów. Nie było widać żadnych objawów większych emocji związanych z wagą pojedynku u graczy Lechii. Trener Kaczmarek w związku z kilkoma absencjami posłał do boju wszystko, co miał najlepszego. Swoje miejsce w wyjściowej „11” znalazł Szwed Henrik Castegren, który stworzył parę stoperów z Kristersem Tobersem. W 12′ Pogoń pierwszy raz mocno pogroziła palcem przyjezdnym. Po oskrzydlającej akcji Grosickiego piłkę do bramki starał się skierować Kowalczyk, jednak zamiast do sieci, futbolówka odbiła się od słupka i wpadła w rękawice bramkarza Biało-Zielonych. Zamiast euforii, stadion 60 sekund później zamarł. Po dośrodkowaniu Flavio i strzale głową kapitana Macieja Gajosa, Lechia wyszła na prowadzenie w Szczecinie! Pomocnik gdańskiego zespołu już w tym sezonie udowadniał, że gra głową nie jest mu obca i to się potwierdziło. Świetny początek lechistów. Szybko strzelona bramka już w 14. minucie dodała wiary graczom w biało-zielonych strojach wpieranych przez 1100 swoich wiernych kibiców, którzy do ostatniego miejsca wypełnili miejsca na trybunie gości. W 28′ Dąbrowski próbował wykorzystać stały fragment gry blisko linii pola karnego, jednak aby pokonać Kuciaka tego dnia, pomocnik Pogoni musiałby znacznie dokładniej posłać piłkę w stronę bramki. Szczecinianie mieli problemy ze sforsowaniem pilnie wypełniającej swoje zadania defensywy Lechii. Najwięcej zagrożenie płynęło z rzutów wolnych. Na 10 minut przed końcem pierwszej części Damian Dąbrowski pokusił się o znacznie lepszy strzał niż przy poprzedniej próbie, jednak golkiper Lechii zdołał uratować swój zespół. Chwilę później doświadczony bramkarz nie był już w stanie zareagować na uderzenie głową Pontusa Almqvista, który najwyżej wyskoczył do piłki posłanej z narożnika boiska. Utrata gola mocno nadszarpnęła pewność gdańszczan, którzy chwilę później stracili drugiego gola za sprawą Kamila Grosickiego. Reprezentant Polski wykończył znakomite podanie Almqvista i przywrócił radość kibicom granatowo-bordowych. Rozochocona ekipa ze Szczecina rzuciła się do kolejnego ataku. Biało-Zieloni musieli przetrwać napór gospodarzy. Udało im się to do przerwy i Lechia była na minusie jedną bramkę do Pogoni.

15 minut przerwy nie ostudziło zapędów gospodarzy. „Portowcy” od razu chcieli podwyższyć prowadzenie i o mały włos ta sztuka by im się udała, ale strzał szwedzkiego napastnika zablokował Kuciak. Gdy wydawało się, że za chwilę szczecińska publika oszaleje ze szczęścia, Portugalczyk Flávio Paixão znakomitym uderzeniem z osiemnastego metra wlał nową wiarę w szeregi swojego zespołu. Piękne trafienie i radość gdańszczan trwała zaledwie kilkanaście sekund, ponieważ decyzją VAR gol nie został uznany z powodu pozycji spalonej. Potem nowy obiekt w Szczecinie zalała fala dymu z sektora kibiców gospodarzy i mecz został na parę minut przerwany. Po wznowieniu wciąż było pół godziny, aby doprowadzić co najmniej do wyrównania i wyszarpać punkty przeciwnikom. Na 20 minut przed końcem pierwszych korekt w składzie dokonał trener Kaczmarek. W miejsce Brazylijczyka Conrado wszedł Christian Clemens, a napomnianego w pierwszej odsłonie żółtą kartką Joeriego de Kampsa zastąpił Jakub Kałuziński. Gospodarze z każdą minutą mieli coraz więcej poszanowania dla piłki, której posiadanie w najbardziej efektywny sposób przybliżało ich do upragnionych trzech punktów, a także udanej inauguracji obiektu. W 82′ Kamil Grosicki stanął oko w oko z Dušanem Kuciakiem, jednak ostry kąt nieco pomógł broniącemu aniżeli strzelającemu i zagrożenie zostało odegnane. Sekundy bardzo szybko spadały jedna w drugą, a te zmieniały się w minuty. Pogoń była coraz bliżej utrzymania miana drużyny niepokonanej przed swoją publiką, jednak gdańszczanie walczyli do samego końca. Szymon Marciniak doliczył aż 10 minut do regulaminowego czasu gry, jednak było to w pełni uzasadnione z powodu długiej przerwy w grze spowodowanej utrudnieniami pirotechnicznymi. Pomimo dodatkowego czasu, nie udało się Biało-Zielonym wyrównać i wynik z pierwszej połowy został utrzymany. Pogoń pokonała Lechię 2:1, jednak przez 100 minut goście walczyli o korzystny rezultat.

Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk 2:1 (2:1)

0:1 – Maciej Gajos (14′)

1:1 – Pontus Almqvist (37′)

2:1 – Kamil Grosicki (39′)

Skład: Kuciak – Pietrzak, Tobers, Castegren, Stec, Kubicki (90+ Terrazzino), de Kamps (69′ Kałuziński), (k) Gajos (82′ Diabate), Durmus (82′ Piła), Conrado (69′ Clemens), F. Paixão.

Rezerwowi: Buchalik, Diabate, Piła, Clemens, Terrazzino, Neugebauer, Sezonienko, Kałuziński, Abu Hanna.

Trener: Marcin Kaczmarek.

Sponsorzy
Partner główny
Sponsor Premium
Sponsorzy
Partner techniczny
Partner strategiczny
Partner
Partnerzy
Oficjalni dostawcy