24
mar
2022

Wywiad z Pawłem Primelem, trenerem bramkarzy i członkiem sztabu szkoleniowego Lechii Gdańsk

Był Pan terenem w wielu polskich klubach, m.in. w Wiśle Kraków, Motorze Lublin, Jagiellonii Białystok czy Zagłębiu Sosnowiec. Mając takie porównanie jak czuje się Pan w Lechii Gdańsk.

Każda drużyna ma swoje DNA, swój sposób na funkcjonowanie klubu, szatni. Trudno to porównywać. Ale mogę powiedzieć, że w sztabie, który zbudował trener Kaczmarek, czuje się bardzo dobrze. Atmosfera jest super i myślę, że moi koledzy mogą to tylko potwierdzić. Chyba, że na co dzień dobrze udają (śmiech – przyp. red.).

W sztabie panuje monarchia, rządzi trener Tomasz Kaczmarek? Czy może jest demokracja i każdy ma swoje zdanie?

Żeby praca sztabu miała sens, każdy ma prawo powiedzieć swoje zdanie. Dyskutujemy, wymieniamy się pomysłami i doświadczeniami. A trener potem układa to sobie w głowie i wybiera to, co według niego jest najlepsze. Tak naprawdę już po pierwszej rozmowie z trenerem, wiedziałem, że chciałbym tu pracować.

Jakie są atuty naszej drużyny?

Mamy w zespole mieszankę doświadczonych zawodników z młodzieżą, która ciągle dobija się do pierwszej jedenastki. Siłą jest drużyna jako całość, a nie pojedynczy zawodnicy.

Czuje Pan ducha drużyny, ducha Lechii?

Wchodząc do szatni, na treningach czuć dobrą atmosferę. Oczywiście znajdą się tacy, którzy powiedzą, że ostatnio nie widać tego na boisku. Ale niestety taka jest piłka. Poczekajmy i wszystko będzie dobrze.

Jak się układają Pana stosunki z Dusanem Kuciakiem, który znany jest ze swojego temperamentu?

Moim zdaniem bardzo dobrze, ale trzeba by jeszcze zapytać Dusana, jak on to widzi. Proszę mi wtedy o tym powiedzieć (śmiech – przyp. red.). Zawsze na początku zawodników trzeba „kupić” treningiem, tym, co ma się do zaoferowania. Mamy doświadczonych bramkarzy, którzy mają już swoje przyzwyczajenia. Jestem osobą, która nie będzie ich zmuszać do tego, by teraz z nich całkowicie rezygnowali. Raczej chcę z nich wyciągnąć to, co w nich najlepsze. Nasi bramkarze są otwarci, a ja staram się im pomoc. Zdarzały się może jakieś tarcia, ale one też są potrzebne. Tzw. mental, charakter bramkarza jest bardzo ważny.

Czy wśród młodych wychowanków Lechii widzi Pan takich, którzy mają zadatki na to, by zasilić w przyszłości drużynę w Ekstraklasie?

Tak, oczywiście. Jest z nami Antek Mikułko, rocznik 2005. Ma zadatki na dobrego bramkarza. Będę się cieszyć, jeśli przy mojej pomocy w którymś momencie zadebiutuje w pierwszym zespole. Na co dzień trenuje z nami, gra w drugiej drużynie, jest reprezentantem kraju. Mam plan na jego przygotowanie, by w pewnym momencie wprowadzić go jako jedynkę do zespołu. Choć na pewno Dusan łatwo tego miejsca mu nie odda (śmiech – przyp. red.).

Gdy grał Pan jako bramkarz, nie było trenerów golkiperów. Jak wtedy wyglądały treningi dla bramkarzy?

Nie było czegoś takiego jak trening dla bramkarzy. Raczej w trakcie treningu całego zespołu dostawało się 10 minut, żeby sobie poćwiczyć coś z boku, a potem dołączyć do drużyny. Czasem zdarzało się, że szedł z nami asystent trenera, który nam kopał i tyle. Bramkarze żyli ze sobą, sami sobie podpowiadali. Próbowałem sam wymyślać ćwiczenia. Być może dzięki temu teraz zajmuję się tym, czym się zajmuje.

Jak dziś wyglądają treningi bramkarzy?

Plan tygodniowy dla całego zespołu jest ustalany w sztabie. Ja mogę sugerować trenerowi, że potrzebuję określoną ilość czasu, by przygotować i przećwiczyć daną rzecz. Jeśli trener uzna, że teraz możemy sobie pozwolić na trening wyizolowany, to trenujemy tylko z bramkarzami. Są tygodnie, gdy mam więcej tego czasu, a są takie, gdy jest go mniej. W okresie przygotowawczym to mogą być 2,3 treningi tygodniowo, a okresie startowym jest ich mniej.

Na jakie parametry, które nie są tak istotne u pozostałych zawodników, trzeba szczególnie zwrócić uwagę?

Na pewno ważne są warunki fizyczne. Kiedyś skupiało się na tym, by bramkarz łapał piłkę. Teraz jest trend, że bramkarz uczestniczy w grze, dlatego liczą się też nogi. Ale ważne jest też podejście mentalne.

Obserwując bardzo młodych, kilkuletnich zawodników, widzi Pan od razu, który nadaje się na bramkarza?

Trudno od razu powiedzieć, że ten chłopak na pewno będzie bramkarzem. Znam przykłady zawodników, którzy grali w polu, a potem zostawali bramkarzami. Nie blokowałabym tak młodych zawodników. Jeśli dziecko przychodzi i mówi, że chce grać na bramce, to trzeba dać mu taką szansę. A potem jak chce grać w ataku, też musi mieć możliwość, by tego spróbować. Oczywiście z czasem te pozycje zaczynają być przypisane danemu zawodnikowi, ale nie jest tak od razu.

Gdyby nie zajmował się Pan piłką nożną, to czym?

Szczerze…, nie wiem. Całe moje życie kręci się wokół piłki. Także to prywatne, bo mój syn również się tym zajmuje. Obecnie gra w Stali Mielec, dlatego oglądam także jego drużynę i nasze rozmowy również dotyczą piłki.

Miał Pan czas, żeby poznać Gdańsk?

Miałem już okazję po nim trochę pospacerować. Lubię chodzić nad morze, żeby się trochę wyłączyć i naładować baterie przez kolejnym tygodniem. Mam nadzieję, że jeszcze będę miał czas, by lepiej poznać Gdańsk, bo wiem, że jest wiele miejsc, które warto odwiedzić.

Sponsorzy
Partner główny
Sponsorzy
Partner techniczny
Partner strategiczny
Partnerzy
Oficjalni dostawcy